Zamek w GniewieWybrałem się na zamek gniewski po dłuższej tam nieobecności. Od mojego ostatniego pobytu wiele się tu zmieniło. Zamek kupiła znana mleczarska firma. Powstał hotel wraz z restauracją, zagospodarowano podzamcze budując warsztaty dawnych rzemieślników. Wewnątrz zamku stworzono wystawę narzędzi tortur. Na dziedzińcu zlikwidowano ocembrowanie studni, by uzyskać większą przestrzeń dla odbywających się imprez typu wesele czy 'firmówka'. Zlikwidowano kocie łby, przecież obcasy muszą być całe :) Niby cały czas do przodu, jak mawiał Krzynówek.

Niestety wszystkie te unowocześnienia wypierają 'ducha' zamku. Jakoś tak komercyjnie się zrobiło. Nie zapomnę mojej pierwszej wizyty po udostępnieniu zamku do zwiedzania. Był to rok 1994. Podjął nas,  bo tak się złożyło, że nie byłem tam sam, przewodnik, który opowiadał z pasją o historii i trwających pracach przy odgruzowywaniu. Aż miło robiło się na duszy. Wszystko wokół surowe, dzikie, nieodgadnione. Jak to się ma do stanu dzisiejszego? Hmmm.... Oczywiście co§ za coś. Duchy zamku uciekły do tej części zamku, w której odbywa się seans "Wakacje z duchami", bardzo udane przedsięwzięcie.

"Wakacje z duchami", fot. lipiec 2015

Pozytywną też sprawą są odbywające się w trakcie wakacyjnych dni żywe lekcje historii. Są one świetnym uzupełnieniem zwiedzania. Powinienem powiedzieć, że wysuwają się zdecydowanie przed nie. Ta, którą widziałem poświęcona była chlubie oręża polskiego - husarii. Można było się dowiedzieć  że szyszak (hełm) i szablę husarzy pożyczyli od Turków, a kopię od Serbów, koncerz służył do kłucia, zaś pałasz to odpowiednik miecza. Wyjaśniona została sprawa wspaniałych dwóch husarskich skrzydeł. Okazało się, że ich w ogóle nie było. Pocztowi posiadali jedno, zaś oficerowie żadnego.  Po prostu przeszkadzałyby w walce! Straszenie ich dźwiękiem przeciwnika też można między bajki włożyć. Pokaz godny polecenia, zdecydowanie ubarwiający pobyt na zamku.

Żywa lekcja historii, fot. lipiec 2015

Inaczej miała się rzecz ze spacerem po zamku z przewodnikiem. W zasadzie z przewodniczką. Niestety przebranie jej w strój z dawnej epoki nie wystarczy. Trzeba ją jeszcze nauczyć mówić do ludzi, a niestety wystąpienie, które miałem okazję oglądać nie było najwyższych lotów. W ogóle nie oderwało się od ziemi. Szkoda, bo jest o czym opowiadać i można to robić widowiskowo, co potwierdzają ludzie prowadzący wspomniane: lekcję historii oraz "Wakacje z duchami".  Mam tylko nadzieję, że nie wszyscy przewodnicy w ten sposób prezentują zamek.
Zmiany na zamku gniewskim rzucają się oczy. Niektóre wyszły na dobre, niektóre wręcz przeciwnie. Rozumiem, że obiekt powinien się sam utrzymywać, stąd wszystkie innowacje. Szkoda jednak, że nie udało się połączyć 'dzikości' z nowoczesnością.

fot. lipiec 2015

więcej o zamku

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież