Zamek w Ratnie Dolnym, gmina Radków

fot. lipiec 1999

Zamek rycerski na wzgórzu, zbudowany na początku XVI wieku na planie nieregularnym jako siedziba rodowa Panowniców. Pierwsza wzmianka historyczna pochodzi z 1377 roku. W drugiej połowie XVI wieku, kiedy właścicielem zamku był Ulrich von Hardegg, rozbudowany i otoczony wałami. Po zniszczeniach z czasów wojny trzydziestoletniej zamek przeszedł w ręce Daniela von Osterberga, który go odbudował. Przebudowany ponownie w XVIII wieku. Podczas tej odbudowy stracił swoją formę, a z renesansowych detali pozostała tylko attyka z XVI wieku wieńcząca dach. Zachowany jest także portal przy głównym wejściu z 1677 roku. Po 1945 roku był użytkowany przez PGR, a następnie został domem wczasowym ZNP (www.wikipedia.pl). Malownicza, rozczłonkowana bryła z narożną wieżą otoczona jest oranżerią , ogrodami tarasowymi oraz parkiem krajobrazowym z początku XIX w. , w którym znajduje się duży staw. Obecnie jest w posiadaniu prywatnego właściciela.

Zamek, który popadł w ruinę w czasach współczesnych. Tak to prawda – budynek spłonął w 1998 roku. Obecnie jest to smutna, niszczejąca ruina stojąca w zapuszczonym parku. Stropy w wielu miejscach są pozapadane a we wnętrzu wala się gruz. Samo wejście do środka może grozić sporym niebezpieczeństwem – o czym zresztą uprzedzają rozwieszone tabliczki. Jedynie z większej odległości można dostrzec resztki dawnego piękna. Historię, która doprowadziła do jego smutnego końca (oby nie ostatecznego, ale póki co wszystko na to wskazuje) – można poznać z relacji mieszkańców miejscowości. Może troszkę różni się od oficjalnej, ale może jest bliższa prawdzie. Zamek został kupiony przez figuranta, jego nazwisko nie ma w tym miejscu większego znaczenia, gdyż faktycznym nabywcą miał być niejaki Jacek D. zamordowany minister. Miał być odremontowany, przystosowany dla potrzeb turystów, a w otaczającym parku miała powstać stadnina koni. Oczywiście w ślad za tym szła ogromna dotacja na przywrócenie świetności zabytkowej budowli. Pieniądze właściciel dostał i rozpłynęły się w morzu niejasnych interesów. Oczywiście brak postępów w renowacji zabytku mógłby budzić podejrzenia jednakże „opatrzność” zesłała pożar, który strawił rzekomo odrestaurowany zabytek. I wszyscy byli szczęśliwi tylko piękna budowla przestaje istnieć na naszych oczach (www.nasze-wycieczki.info).

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież