gmina Żnin

fot. lipiec 2007

fot. lipiec 2007 - makieta ruin zamku w skansenie miniatur w Pobiedziskach

fot. październik 1994

rekonstrukcje zamku z lat 90-tych XIV i połowy XV wieku pochodzące z książki Czesława Sikorskiego "Zamek w Wenecji".

Ruiny, usytuowane tuż przy stacji kolejki wąskotorowej (Muzeum Kolei Wąskotorowej), są pozostałością zamku wzniesionego w latach dziewięćdziesiątych XIV w. przez Mikołaja Nałęcza z Chomiąży, sędziego kaliskiego, kasztelana nakielskiego. Po jego śmierci zamek przeszedł na własność kasztelana kruszwickiego Mikołaja Pomiana. W 1395 r. został  uszkodzony podczas walk Nałęczów z Grzymalitami. Po zakupieniu zamku przez arcybiskupa gnieźnieńskiego Mikołaja Trąbę, stworzono w nim wówczas więzienie dla księży, którzy ulegli husytyzmowi, szerzącemu się w XV w. na terenie Wielkopolski. W 1461 r. arcybiskup Jakub z Sienna nakazał zburzenie zamku, mimo to zamek był użytkowany do 1511 r. Rozebrano go częściowo, przeznaczając uzyskany w ten sposób materiał na budowę dworu arcybiskupiego w Żninie. Od tego czasu pozostaje ruiną. Ruiny posiadają cokół kamienny z głazów granitowych wyrównywanych warstwami tłucznia ceglanego. W górnych częściach zamek zbudowany był z cegły o układzie gotyckim. Miał kształt czworoboczny. W narożniku północno-wschodnim zachowały się resztki wieży, a pośrodku elewacji południowej pozostałości umocnionej bramy.
Do Mikołaja Nałęcza przylgnął przydomek „krwawego diabła weneckiego", który być może miał związek z surowymi wyrokami, jakie wydawał kasztelan będąc sędzią kaliskim. Mógł on zyskać ten przydomek podczas walk między rodami Grzymalitów i Nałęczów, toczonymi w końcu XIV w. O zamku krążą legendy, że w jego podziemiach, zawsze o północy rozlega się okropne wycie, pobrzękiwanie łańcuchów i złotych monet. To Mikołaj Nałęcz w postaci diabla włóczy się po lochach zamczyska, strzegąc swych wielkich skarbów zdobytych podczas grabieży, napaści i mordów. I tak długo ma tu przebywać, dopóki w zamku nie znajdzie schronienia "niewinna" istota, która chciwą nie będzie w swym dalszym życiu. Podobnież zdarzyło się kiedyś, że piękna dziewczyna uciekając przed zbyt natarczywymi zalotami pewnego starosty trafiła właśnie do weneckiego zamku. Pojawił się wtedy przed nim duch Nałęcza, wdzięczny za możliwość wyzwolenia. Na próbę wręczył dziewczynie trzy skrzynie złota. Jedną miała zanieść do kościoła, zawartość drugiej rozdać biednym, a trzecią zatrzymać dla siebie. Gdy jednak drugi postulat spełniony nie został, wówczas rozległ się huk, a następnie potężny wstrząs, który zasypał lochy zamku z resztą niezmierzonych skarbów. Być może ruiny kryją je do dziś.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież