Zamek w Chrzelicach, gmina Biała

fot. lipiec 1999

Zakony rycerskie

Zamek zbudowany został na małym, suchym gruncie wśród podmokłych i bagnistych terenów prawdopodobnie na przełomie XII i XIII wieku przez rycerzy zakonu joannitów. Były to początki powstania księstwa opolskiego (nazywanego też opolsko-raciborskim), którego pierwszym władcą był najstarszy syn Bolesława Wysokiego - Jarosław, książę nyski i biskup wrocławski. Joannici najprawdopodobniej wykorzystali miejsce po grodzie, z przełomu VIII/IX wieku, który w późniejszym czasie był częścią grodowej linii obronnej Bolesława I Chrobrego chroniącą dzielnicę przed najazdami czeskimi. Joannici, którzy na Dolnym Śląsku mieli najwięcej komandorii i szpitali, cieszyli się dużym poparciem przebywającego w Raciborzu, księcia opolskiego Mieszka II Otyłego (ok. 1219 -1246). Główna komturia zakonu mieściła się w Solcu, gdzie joannici pojawili się już w 1256 roku. Grunty te nadał im rycerz Henryk de Puchhaim.

W drugiej połowie XIII wieku wygląd jak i funkcja chrzelickiego zamku zostały poddane dosyć gruntownym przemianom, na co jak wieść gminna niesie, duży wpływ mieli rycerze zakonu templariuszy. Gród został wzmocniony i lepiej przysposobiony do obrony m.in. poprzez wybudowanie potężnej, okrągłej wieży otoczonej murami. Rozbudowa była prawdopodobnie spowodowana tragicznymi wydarzeniami związanymi z najazdami mongolskimi w latach 1241 oraz 1259/60. W fundamentach wieży, ukrytych przez ostatnie kilka wieków pod posadzką zamkowej sieni krył się niezbyt głęboki loszek, odkryty dopiero w lutym 2000 roku. Jego wewnętrzna szerokość wynosi "zaledwie" 3 m, chociaż według niektórych autorów miała dochodzić nawet do 6 metrów. Na jego dnie zalega gruz. Prawdopodobnie zbudowany został pod nim tunel, wg legendy łączący zamek z zamkami w Mosznej i na Grodzisku. Rzeczywiście, starsi mieszkańcy Chrzelic potwierdzają te pogłoski. Po zakończeniu II wojny światowej kilku z nich próbowało zapuszczać się w jego głąb. W późniejszym czasie otwór zamurowano. Znajdował się on w zasypanej obecnie piwnicy południowo-zachodniego skrzydła zamku. Pomiędzy zamkiem w Chrzelicach a starym grodziskiem na terenie Wielkiego Stawu, widoczny jest ślad omijający koryto rzeczki wskazujący na istnienie jakiejś podziemnej budowli. Idąc tym śladem można odnaleźć dziwne zapadnięcie się terenu. Także w zamku w Mosznej znajduje się zamurowane wejście do lochu, o którym mówią pracujący tam kiedyś mieszkańcy Chrzelic. Możliwe, że tunele te wychodziły tylko poza teren zamków a ich wyloty starannie zamaskowane pozwalały załodze i mieszkańcom wyjść cało np. z oblężenia.

Templariusze są bohaterami kilku legend związanych z opisywanym regionem, przedstawiających ich jako budowniczych niektórych miast, np. Prudnika, czy zamków np. w Chrzelicach, Prężynie, Rogowie, Krapkowicach bądź w Mosznej a nawet kościołów, jak ten w Kałkowie k. Nysy. Analogiczna informacja o tajemniczym tunelu dotyczy także zamku w Białej, którego wyjście znajdowało się w Prężynce (Prężynie?) Większość historyków uważa te historie za romantyczne powieści wyssane z palca, ale fakt przebywania rycerzy tego zakonu na ziemiach polskich jest niezaprzeczalny. Pierwsza ich placówka na Śląsku mieściła się w Oleśnicy Małej pod Oławą, którą to miejscowość podarował im w 1227 r. książę Henryk Brodaty. Placówka ta szybko rozrosła się do rangi komandorii, ale pomimo tego nie stała się ośrodkiem większej ekspansji, a rycerze nie odegrali większej roli w bitwach na tych ziemiach, nie licząc ich skromnego udziału w bitwie pod Legnicą w 1241 r. Zakon w Chrzelicach miał być obecny jeszcze w 1306 roku. Nie do końca jednak jasnym jest czy chodzi o templariuszy czy joannitów. Zdania są podzielone a tajemnica w dalszym ciągu czeka na odkrycie.

Zamek w rękach Piastów

Chrzelicki zamek to niemy świadek wielu różnych wydarzeń, w których uczestniczyli możni tej ziemi. Przykładem niech będzie podpisanie w jego kancelarii 12 lutego 1369 roku jednego z ostatnich dokumentów wystawionych przez Wacława, księcia niemodlińskiego (ok.1345-VI.1369) dla niejakiego Mirzama z Prószkowa lub też pobyt w tym zamku dnia 9 sierpnia 1380 roku księcia Henryka z Niemodlina (ok.1346-14.09.1382). Chrzelicki zamek w roku 1388 wraz z majątkiem został własnością księcia Władysława Opolczyka (ok.1328-1401), który zarząd nad nim powierzył Jerzemu II z Prószkowa, staroście krajowemu księstwa niemodlińskiego. W początkowym okresie najazdów husyckich (1428-1434) zamek doznał zniszczeń, a podległe mu osady zostały mocno wytrzebione. W 1437 roku po wielu perypetiach, sprzeczkach i roszczeniach pomiędzy poszczególnymi książętami, książę Bolesław V otrzymał od swego stryja Bernarda (1377-1460?), księcia niemodlińskiego i strzeleckiego połowę zamku w Chrzelicach ze wszystkimi przynależnymi dobrami. Zgodnie z testamentem z dnia 27 czerwca 1451 roku, jego druga żona Jadwiga, córka rycerza Henryka (Hińczy) Beessa z Kujaw, miała otrzymać dożywotnio zamki, ziemię i ludzi Niemodlina, Chrzelic, Białej, Ścinawy Małej i Krapkowic. I to właśnie na zamku w Chrzelicach we wspomnianym 1451 roku zabezpieczono wiano księżnej Jadwigi. Niepotwierdzone przekazy mówią, że w końcowych latach XV wieku w tym okresie na zamku rządzili dwaj bracia rycerze, trudniący się łowiectwem, ale w wyniku kłopotów finansowych wraz z grupą kilkudziesięciu towarzyszy zaczęli trudnić się rozbojem. Kres tym zbójeckim wyprawom położyli na początku XVI wieku Piastowie opolscy, którzy posiadali zamek do 1532 roku. W trakcie działań przeciwko rycerzom-rabusiom miała zostać zburzona prawie do wysokości murów obronnych okrągła wieża tzw. donżon. Najprawdopodobniej po tych wydarzeniach podwładni księcia Jana wyremontowali otaczający zamek potężny mur, budynki wewnątrz nich oraz zniszczoną wieżę. Dobudowana została druga, ośmioboczna wieża z osłoniętym chodnikiem strzelnicowym na narożniku północno-zachodnim, pokryta namiotowym dachem.

Zamek w rękach różnych rodów

Gdy w 1532 roku zmarł książę Jan Dobry. Wraz z nim wymarła opolska linia Piastów. Księstwo, w tym i zamek chrzelicki, zajął król czeski Ferdynand I. Jednak po roku dobra te tytułem zastawu zajął margrabia brandenburski Jerzy Hohenzollern. Starostą Chrzelic mianował w 1538 roku Henryka von Pogrell (z Pogorzeli). 28 czerwca 1543 roku starostą został Johan II Posadowski. W 1557 roku księstwo opolsko-raciborskie wróciło we władanie Habsburgów. Zamkiem chrzelickim zarządzali po kolei synowie Johana Posadowskiego: Wacław i Jan III. Pod koniec 1578 roku zamek i chrzelickie dobra zostają oddane w dzierżawę Prószkowskim: Jerzemu IV a póżniej Janowi Krzysztofowi.

W roku 1608 na chrzelicki zamek zwrócił uwagę wrocławski inżynier Valentin von Säbisch. Pochodził z polskiej rodziny szlacheckiej, zniemczonej w XVI wieku. Był nie tylko znanym i cenionym architektem, ale także, co ciekawe, pionierem techniki rakietowej, pozostawiając po sobie wiele interesujących prac i rozwiązań konstrukcyjnych z tego zakresu. Niestety, wszelkie plany rozbudowy chrzelickiej twierdzy zostały wstrzymane z powodu wybuchu wojny trzydziestoletniej, zakończonej w 1648 roku. Dopiero rok później zajęto się ponownie planami przebudowy chrzelickiego zamku. Jednakże pierwotna wersja przekształcenia zamku w twierdzę została odrzucona. W jej miejsce przyjęto koncepcję przebudowy na barokową rezydencję. Jedynym dowodem na przebudowę zamku w XVII wieku, oprócz ikonografii, jest kamień (odbojnica) przy bramie wjazdowej od strony północnej z wybitą na nim datą 1674.

Wspomniana przebudowa miał miejsce, właścicielką dóbr prószkowskich, w tym i Chrzelic wraz z zamkiem, była córka Jerzego Krzysztofa II Prószkowskiego, hrabina Karolina Maksymiliana, druga żona księcia Waltera Ksawera von Dietrichsteina. Po niej dobra przejął ich syn - hrabia Karol Maksymilian von Dietrichsteina. 24 listopada 1783 roku król Fryderyk II Hohenzollern odkupił dobra prószkowskie i chrzelickie od syna Karola Maksymiliana - Karola Jana Dietrichsteina i wcielił w dobra królewskie. Administrację zamku powierzył rodzinie Leopoldów. Ich potomkiem po kądzieli był Gottlieb Eduard Heller, zarządca dóbr chrzelickich od 1816 roku. Od tego momentu urząd naczelnika i cały majątek był przez następne 104 lata w rękach rodziny Hellerów.

Gotlieb Heller do końca lat 30-tych XIX wieku zakończył główną przebudowę i remont chrzelickiego zamku. Kazał rozebrać grożące zawaleniem południowe skrzydło zamku z małą wieżą pośrodku, a materiał z rozbiórki wykorzystał do osuszenia otaczających zamek bagien. W jednej z sal na parterze urządził kaplicę ewangelicką. Z Wrocławia sprowadził mistrza sztuki ogrodniczej, Juliusa Monhaupt`a, który utworzył wokół zamku bardzo ładny park. W trakcie tych prac otoczono opieką stojące od strony zachodniej trzy dość duże ale już usychające cedry, posadzone tu pod koniec XIII wieku jeszcze przez templariuszy. Pomimo zabiegów pielęgnacyjnych ponad sześciuset letnie cedry obumarły całkowicie i pod koniec XIX wieku zostały usunięte ze względów bezpieczeństwa, jak i zapewne estetycznych. Wiele innych okazów kilkudziesięcioletnich drzew (klony) zostało wkomponowanych w nowy park. Ostatnie z nich obumarły w latach 90-tych XX wieku.

Ostatnim dzierżawcą zamku był Feliks Heller, wnuk Gotlieba, który w kwietniu 1915 roku po śmierci brata Alfreda przyjął tytuł naczelnika i zarządzanie nad chrzelickim majątkiem. Jednak w 1920 roku z powodów zdrowotnych zrzekł się całkowicie dzierżawy majątku zostając jednak nadal mieszkańcem zamku. Naczelnik Feliks Heller, który pozostał kawalerem, do końca swoich dni sprawował opiekę na chrzelickim zamkiem i parkiem, mieszkając w jednym z salonów na I piętrze zamku. Jego zastępcą został Aleksander Seide. Jego córka Hilda, po mężu von Kalckreuth, jako młoda dziewczyna przez dziesięć lat mieszkała w chrzelickim zamku. Będąc przy Feliksie Hellerze przez ostatnie lata jego życia, mocno się z nim zaprzyjaźniła. On zaś opowiadał jej wiele szczegółów z historii zamku i okolic. Feliks Heller umarł 17 grudnia 1932 roku w Chrzelicach.

Powojenne dzieje zamku

Do 1943 roku na zamku działało przedszkole, później urzędował w nim sztab wojsk niemieckich. Na przełomie lat 1944/45 w części zamku mieścił się wojskowy lazaret. Pod koniec działań wojennych, od końca marca do początku maja 1945 roku na zamku jak i w pobliskiej gospodzie u Josefa Schegi urzędował sztab łączności wojsk radzieckich. Z pobytem żołnierzy obu armii związana jest pewna tajemnica, do dzisiaj nie wyjaśniona. Otóż prawdopodobnie jeszcze w 1944 roku pod osłoną nocy na dziedziniec zamku podjechały dwa lub trzy wozy ciężarowe armii niemieckiej. Przywiozły tu kilkanaście zamkniętych skrzyń w których została zdeponowana nieznana liczba obrazów z Narodowego Muzeum w Berlinie. Były one przywiezione do Chrzelic z uwagi na to, iż zamek figurował na tzw. liście Grundmana - niemieckiego konserwatora zabytków. Niemcy sądzili, że na tym terenie zdeponowane skrzynie będą bezpieczne. Nie wiadomo nic o tym by zostały one później wywiezione przez armię niemiecką. Być może były już załadowane na samochody wojskowe w trakcie ewakuacji, lecz wtedy na pewno utknęły w blokadzie na drodze pomiędzy Chrzelicami a Łącznikiem, w momencie opanowania całego terenu przez żołnierzy radzieckich. Faktem jest, że w momencie opuszczenia przez naszych "sojuszników" zamku zdeponowane tam skrzynie zniknęły.

Na przełomie 1945/46 roku, obszar parku wraz z dobrze zachowanym zamkiem stał się częścią gospodarstwa leśnego w Prudniku. Od 1946 roku do końca lat 60-tych XX w. zamek zamieszkiwało kilkanaście rodzin. Jedną z ostatnich wykwaterowanych mieszkanek zamku była wspomniana już Julia Daniel pełniąca od początku 1912 roku funkcję służącej i kucharki. W 1975 roku przekwaterowano ją wraz z bratem Karolem do malutkiego domku w wiosce, gdzie zmarła mając 101 lat.

Od maja 1957 roku trwały negocjacje, deliberacje, uzgodnienia i przepychanki między różnymi instytucjami państwowymi na temat przyszłości zamku. Jednym z efektów było uznanie zamku w Chrzelicach za zabytek kl. I w 1959 roku oraz prowizoryczne próby zabezpieczenia obiektu przed niszczeniem, które tak naprawdę nie uchroniły go przed kompletnym zrujnowaniem. Zawsze brakowało pieniędzy na odbudowę. Ani liczne nakazy, ani składane wcześniej zobowiązania, ani powoływanie się na odpowiednie ustawy nie zmieniły faktu, że zabytkowy zamek w Chrzelicach niszczał w zatrważającym tempie.

W marcu 1977 roku szalejąca nad Chrzelicami i okolicą potężna burza z wyładowaniami atmosferycznymi, spowodowała zawalenie się części dachu i stropów w południowo-zachodnim skrzydle zamku. Pod koniec sierpnia 1987 roku runęła zewnętrzna ściana jednego ze skrzydeł. To wydarzenie jeszcze bardziej utrudniło jakiekolwiek działania zabezpieczające zabytkowy obiekt. W 2005 roku za sprawą złomiarzy, którzy nie bacząc na ryzyko, wykuwali ze ścian stare żeliwne rury pionów kanalizacyjnych, zawaliły się stropy dwóch pomieszczeń. Do szybkiej dewastacji przyczynili się także miejscowi, kradnąc na opał drewniane podłogi, schody, nawet więźbę dachową.

Na terenie zamku planowano m. in. stołówkę, salę odczytową, czytelnię, świetlicę, siedzibę ZHP i ZMS, salę muzyczną, biura PGRN, bibliotekę, ośrodek zdrowia z izbą porodową, poradnię przeciwalkoholową, przedszkole, gabinet dentystyczny, basen, mieszkania. Ponadto chciano przez teren zamkowy poprowadzić trasę Opole-Prudnik.

Przez lata w mniejszym lub większym stopniu z działaniami wokół odbudowy zamku związane były (w kolejności przypadkowej): zarządca zamku - Nadleśnictwo Państwowe w Chrzelicach, Centralny Zarząd Muzeów i Ochrony Zabytków w Warszawie, Pracowni Konserwacji Zabytków w Warszawie, Prezydium GRN w Łączniku, Wydział Kultury i Sztuki przy Prezydium PRN w Prudniku, Wojewódzki Konserwator w Opolu, Wydział Zdrowia PWRN w Opolu, Wojewódzki Konserwator Zabytków, Komisja Opieki Nad Zabytkami ZG PTTK w Warszawie, Okręgowy Zarząd Lasów Państwowych w Opolu, Podstawowa Organizacja Partyjna w Chrzelicach, NZLP w Warszawie, PGRN w Łączniku, Architekt Powiatowy w Prudniku, PPKZ we Wrocławiu, Komitet Powiatowy PZPR w Prudniku, Wojewódzki Konserwator w Opolu, Okręgowy Zarząd Lasów Państwowych w Katowicach, Pracownia Zabytków we Wrocławiu, Nadleśnictwo Prószków, Urząd Miasta i Gminy Biała, Rada Sołecka Wsi Chrzelice, KW PZPR w Opolu, Rejonowa Prokuratura w Prudniku, Ministerstwo Kultury i Sztuki w Warszawie, Generalny Konserwator Zabytków w Warszawie, Prokuratura Wojewódzka w Opolu, Komisji Historycznej Ziemi Prudnickiej w Niemczech, Stowarzyszenie „Odnowa wsi Chrzelice”, WUOZ w Opolu. Lista robi wrażenie! Rozmowy trwały, pisma słano, o zamku pisano w lokalnej prasie i w portalach. Tak aż do 2006 roku, kiedy to po przeprowadzonym przetargu na sprzedaż chrzelickiego zamku przez Nadleśnictwo nowym właścicielem został prywatny inwestor z Murowa pod Opolem - Waldemar Katowicz. Kupił on obiekt wraz z prawie pięciohektarowym parkiem za dwanaście tysięcy złotych. Nowy właściciel, planował zabezpieczyć ruiny i docelowo urządzić obok ruin zamku mały pensjonat z noclegami i gastronomią.

Tekst na podstawie monografii o Chrzelicach Eryka Murlowskiego, społecznego opiekuna zamku - "Chrzelice 1306-2006".

więcej: www.chrzelice.pl

Plany pana Kotowicza spełzły na niczym, a obiekt został przez niego wystawiony na sprzedaż za 160 tys. zł. W 2007 roku właścicielami zamku zostali ludzie związani z warszawską fundacją "Pro Cultura": manager kultury Bartosz Mioduszewski oraz grafik Wojciech Stępniak. Zdecydowali się na kupno ze względu na fascynującą historię tego miejsca. Wraz z przyjaciółmi założyli w 2009 roku „Fundację Ortus", której głównym celem jest rewitalizacja chrzelickiego zabytku. W odrestaurowanej budowli chcieliby stworzyć Centrum Dialogu Kultur, instytucję, wykorzystującą media do promowania faktów i ciekawostek historycznych. W porozumieniu z Instytutem Historii Uniwersytetu Opolskiego oraz Ośrodkiem Karta (który również zajmuje się dziedzictwem przeszłości) chce stworzyć Cyfrowe Archiwum Opolszczyzny. Działałoby ono na miejscu, w zamku. Autorem projektu rewitalizacji średniowiecznego zamku w Chrzelicach Wojciech Popławski, współpracujący z wiedeńską firmą architektoniczną OP Architekten. Właściciele nie zamierzają odbudowywać zamku, ale chcą obiekt zabezpieczyć i zagospodarować, w porozumieniu z konserwatorem zabytków. W sąsiedztwie, za dawną fosą, ma powstać stylowy budynek noclegowy. Czy plany te zostaną zrealizowane pokaże czas.

„Fundacja Ortus” w grudniu 2009 r. podpisała umowę z Zarządem Województwa Opolskiego na realizację na terenie zamku projektu. W jego ramach przeprowadzono inwentaryzację zamku, badania architektoniczne, geodezyjne oraz konstrukcyjne, wykonano prace związane z wykoszeniem traw i samosiejek na terenie zabytkowego parku. Zrealizowano także film o Centrum Dialogu Kultur "MediaLab Chrzelice". Wersja z YT w dwóch częściach:

Fundacja pozyskała pieniądze z Urzędu Marszałkowskiego na przygotowanie wstępnej dokumentacji. Udało się zrobić plan zagospodarowania, uzyskać zgodę konserwatora, zrobić wizualizacje. Projekt został napisany i skierowany do Regionalnego Programu Operacyjnego Rozwoju Opolszczyzny. starając się o. Warunkiem otrzymania ponad 2,7 mln. zł dofinansowania ze środków unijnych był wkład własny w wysokości 400 tys. zł. Fundacji wydawało się, że owo zabezpieczenie może zdobywać sukcesywnie, dzięki rozmaitym dotacjom ministerialnym czy samorządowym. Okazało się jednak, że Urząd Marszałkowski Województwa Opolskiego oczekuje pieniędzy w gotówce i od zaraz. Projekt utknął w martwym punkcie. Czy to klątwa ciążąca na templariuszach również wpływa na losy chrzelickiego zamku?

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież