Zamek w Prudniku, gmina Prudnik

fot. lipiec 1999

Pozostałością zamku zbudowanego prawdopodobnie przed 1262 roku jest Wieża Woka. Nazwa jej wzięła się od założyciela zamku - Woka (Wilka) z Rosenbergu. Znajdowała się ona najpewniej w jego południowo-wschodnim narożu. Zamek spłonął w 1806 roku. Po gruntownej renowacji w 2009 roku WW stała się punktem widokowym. Jest częścią Muzeum Ziemi Prudnickiej.

więcej: muzeum.prudnik.eu

Artykuł z Tygodnika Prudnickiego - Andrzej Dereń - 20 października 2010 r.

Jak wyglądał zamek w Prudniku?

W XIX wieku prudniczanie ogromnym nakładem sił i środków zburzyli ruiny zamku. Nie uchowało się nawet wzgórze zamkowe, którego szczyt wyrównano, a otaczającą go fosę zasypano. Na splantowanym terenie zbudowali koszarowe stajnie. Czy poza potężną wieżą, jedynym świadkiem dawnej przeszłości tego miejsca, nic nie przetrwało po prudnickim zamku?
Mieszkańcy Prudnika z czasów pruskich byli dokładni, ale nie znieśli wszystkich murów zamku do fundamentów. Dzięki archeologom pracującym pod kierunkiem Edwarda Drużyłowskiego od początku października na terenie dawnego zamku, praktycznie codziennie odkrywane są kolejne ślady dawnego założenia. Jest tego sporo, a przecież prace obejmują wyłącznie wąski pas ziemi, po której poprowadzona będzie ścieżka łącząca Plac Zamkowy z Wieżą Woka oraz teren bezpośrednio sąsiadujący z wieżą.
Luksusowa ceramika
Zacznijmy od śladów najdrobniejszych, zabytków ruchomych – fragmentów ceramiki, piecowych kafli. Część tych pierwszych datowana na wczesne średniowiecze, a nawet okres lateński (rzymski), świadczy o tym, że w tym okresie teren przyszłego zamku mógł być już zamieszkany. Jak dotąd nie natrafiono jednak na ślady budowli z tamtych czasów, wałów czy pozostałości drewnianej zabudowy.
W jednym z poprzednich numerów „Tygodnika Prudnickiego” informowaliśmy o odkryciu sporej ilości ceramiki pochodzącej zarówno z pierwszy wieków istnienia zamku jak i z okresu nowożytnego. Część – zdaniem Edwarda Drużyłowskiego - świadczyła o zamożności dawnych mieszkańców zamku. Dziś powiedzielibyśmy, że były to naczynia luksusowe. Poza początkowym okresem istnienia zamku, dość dobrze znamy późniejszych właścicieli i zarządców zamku, stąd precyzyjnie można zawęzić krąg osób, posiadających owe dobra. Warto przy tym wspomnieć, że od 1562 r. użytkownikiem, a następnie właścicielem zamku była prudnicka gmina, w ramach której faktyczną władzę sprawowali najbogatsi mieszczanie, a która pozostawiła po sobie takie „zbytki”, jak rynkowa fontanna, pomnik Nepomucena, czy kolumna Maryjna. Wiele miast śląskich nie stać było na takie luksusy, nie wspominając o posiadaniu środków na wykupienie miejscowego zamku z jego wsiami i poddanymi. Potwierdzeniem wysokiego statusu społecznego dawnych właścicieli zamku było odnalezienie fragmentów średniowiecznego kafla piecowego z bogatym zdobnictwem. W ubiegłym tygodniu Jerzy Serafin wykopał inny piecowy kafel (fragment), z nieco późniejszego okresu przedstawiający Adama i Ewę przy rajskim drzewie z wężem.
Jednak nie tylko ułamki naczyń i kafle interesują archeologów, równie istotne, a nawet ważniejsze są ślady zamku w postaci murów, resztek umocnień ziemnych i dawnych warstw użytkowych. Wspólnie z Jerzym Serafinem, członkiem wrocławskich eksploratorów wybierzmy się na wycieczkę śladem już odkrytych murów. Zaznaczmy przy tym, że archeolodzy mają za sobą połowę trwających miesiąc prac ziemnych, i wiele aktualnych spostrzeżeń i wniosków ma charakter wstępny, mogący zmienić się diametralnie w ciągu następnych dni.
Prace archeologiczne finansowane przez Gminę Prudnik i zlecone przez Muzeum Ziemi Prudnickiej potrwają do końca października.

link do oryginału artykułu

 Wstępny, wykonany na podstawie pierwszych wyników badań, szkic zamku w Prudniku. Rys. Jerzy Serafin.

 

 Zamek w Prudniku na niemieckim banknocie. Ze zbiorów Krzysztofa Przybyłowicza.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież